poniedziałek, 12 października 2009

Nobel "na zachętę"

Przepraszam, ale nie umiałam się powstrzymać.
Polityka jak wiadomo jest kością niezgody - każdy widzi świat po swojemu, każdy dąży do celu swoją własną drogą i każdy ma jakieś ideały. Niestety najczęściej to w polityce ludzie starają się narzucić "swoją drogę" innym. Dlaczego o tym piszę? No cóż, ostatnie wieści ze świata równoległego do świata polityki, ale również związanego z nim od wieków, ze świata nauki i postępu, zaczęły dochodzić dziwne głosy. NOBEL DLA OBAMY!
Czym jest nagroda Nobla? Jak dla mnie prestiżową nagrodą, z której można być na prawdę dumnym, uznaniem ze strony ludzkości za poświęcenie swojego życia raz obranemu celowi, za MIŁOŚĆ do nauki i pokoju.
Więc pytam za co dostał ją Obama? Człowiek który nie zdążył nic zrobić, ponieważ stoi dopiero na początku swojej kariery?! Odpowiedź brzmi "za rozmowy z Iranem i Koreą".
Chrzanić taką odpowiedź! Jego rozmowy do niczego nie doprowadziły. Serbowie też rozmawiali z Austro-Węgrami przed wybuchem wojny. Początek rozmowy to nie sukces. Zwłaszcza, że przeciw stoją inne czyny. Popatrzmy na wydatki USA:
Pokojowe rządy pana prezydenta zwiększyły wydatki na armię, uwierzcie, że o znaczną kwotę. Jak zwykle naukę "olano". W sumie kto ma wojsko ma władzę, a USA nie jest w stanie się pogodzić, że ich potęga gaśnie a powoli nastaje era komunistycznych Chin. Nie oszukujmy się. jesteśmy od chińczyków zależni. Kto nie zna "made in China"?
Wracając do tematu, bo trochę mnie poniosło, inne głosy przeciw Obamie - no choćby spotkanie z Dalajlamą, groźba Iranowi, niezdecydowanie co do tarczy antyrakietowej, WOJSKA W IRAKU. Mało? Możliwe, ale też mało żeby mu ją przyznać. jak dla mnie za wcześnie przynajmniej o te 2-3 lata. później? Czemu nie, jeśli udowodni, że zasłużył.
W sumie Kwaśniewski też rozmawiał np. z Rosją. Jak dobrze było :) Kaczyński ostatnio z Tuskiem rozmawia - jak dla mnie oboje nadają sie na pokojową nagrodę, przemogli sie chłopaki. Sean Connery ratował świat (co z tego że w filmie :)) a nic nie dostał. W sumie najbardziej na nią zasługuję ja ze względu na 2 lata pokojowych rozmów z osobą, której "wiedza" jest tak niesamowicie wielka, że nikt nie może się z nią równać. Nawet ktoś kto dobrze zna się na rzeczy od urodzenia (niestety nie mogę powiedzieć o co chodzi - Hamulec czuwa) Chociaż od niedawna darzę sympatią tą osobę.
Nobel należy mi się również za to, iż dzisiaj w przychodni na urazówce, ze stoickim spokojem wysłuchałam jak lekarz ortopeda chamsko odnosi się do pacjentów.
-"Czy mogłabym dostać ksero historii choroby do ubezpieczenia?"
-"Se możesz chcieć"
(...)
-"Lekarz, który mnie przyjął na pogotowiu powiedział, że po 2 tygodniach nie powinno boleć a boli"
-"Jak chciałaś nie być na lekcjach to trudno. Nie moja wina. Trzeba było myśleć o maturze skoro masz te 18lat. Odpowiedzialność. Możesz się pomodlić to może wrócisz do sprawności" (co ma piernik do... bolącej nogi)

I wytłumacz takiemu, że... W sumie szkoda słów i wychodząc bez możliwości dostania ksera historii choroby słyszy się chamskie "NASTĘPNY", tak jakby siedział w tej pracy za karę, bo rodzice mu kazali. Kompletnie nie przystosowany do dzisiejszego świata, z komunistyczną mentalnością i bez zegarka (spóźnił się tradycyjnie całą godzinę)

Wracając do Obamy - zniszczyli mi wizję nieskorumpowanej, sprawiedliwej nagrody. Jedenej, która prezentowała sobą jakieś wartości.

0 komentarze:

Prześlij komentarz