czwartek, 29 października 2009

MODUŁ I - zadania

Nadszedł czas publikowania rezultatów zadań, jakie zostały nam wyznaczone w Module I.

Na początek zastanówmy się: "Kim jest dla mnie lider?"

Jest to osoba angażująca się w działanie, mająca pomysły i chęć do zmian otaczającej go rzeczywistości na lepsze. Osoba taka jest dobrym obserwatorem, który chce zmienić kiełkujący w jego umyśle pomysł na konkretne działanie. Lider powinien wierzyć we własne siły i nie bać się zdrowej krytyki, która przecież pomaga w doskonaleniu swoich umiejętności i dostrzeżeniu luk bądź błędów popełnianych podczas działania. Ponadto osoba optymistycznie nastawiona do świata i ludzi nie powinna się zrażać niepowodzeniami. Osoba z charyzmą, która nie boi się wyrazić własnego zdania w sposób pełny i zdecydowany dużo szybciej zdobędzie zwolenników. Lider powinien umieć zjednywać sobie ludzi reprezentujących każdy wiek i stan oraz umiejętnie dobierać współpracowników, a także celnie określać możliwości każdego z nich. Poza tym powinien być osobą, której można zaufać oraz która potrafi zachęcić do działania inne osoby/instytucje/organizacje itp.

Osoba aktywna, jaką jest lider powinna doceniać swoich współpracowników, ponieważ pochwały są niezwykłą „siłą napędową” organizmu, jakim jest cała grupa. Osoba, której starania zostaną zauważone, jest lepszym i bardziej wydajnym partnerem. Nie powinniśmy zapomnieć także o zasadach savoir vivre , jakimi powinien kierować się nie tylko lider, ale każdy człowiek. Dobre maniery nikomu jeszcze nie zaszkodziły, mogą one jedynie pomóc. Ponadto umiejętność pracy w grupie jest cechą tak samo pożądaną u lidera jak i działanie w pojedynkę. Bycie liderem nie polega natomiast tylko na wydawaniu rozkazów. Moim zdaniem jeśli zaangażujemy się w jakieś działanie, wykonamy je, a następnie cieszmy się ze zbioru jego owoców, smakują one zdecydowanie lepiej, niż gdyby całą pracę zrobił za nas ktoś inny.

Liderem może być każdy, kto chce coś zmienić na lepsze, bez względu na to czy owa zmiana ma zasięg globalny, czy też ogranicza się wyłącznie „do naszego podwórka”. Może nim być zarówno członek Rady Gminy/Powiatu, dyrektor szkoły, ale także „zwykły, szary” uczeń, czy mieszkaniec danego miasta/gminy.

wtorek, 27 października 2009

Pod latarnią najciemniej

Parę dni temu, cierpiąc na bezsenność z powodu zbyt dużej ilości kawy oraz napojów wyskokowych w organizmie, co niestety było spowodowane potrzebą tzw. "zakucia" kilku bezsensownych, sztywnych formułek; oczywiście robiąc wszystko żeby nie siąść do książek, postanowiłam wybrać się na wieczorny tudzież późnonocny spacer.
Idąc przez opustoszałe uliczki oświetlane mglistym światłem z przydrożnych latarni, zauważyłam pewną dziwną prawidłowość w działaniu tychże współczesnych świetlików. Nazwałam to "paradoksem latarnianym".
O co chodzi? Postaram się NAŚWIETLIĆ sprawę jak najjaśniej.
Ów późnonocny spacer odbywał się po północy. Wszystkie przydrożne latarnie świeciły z całą swoją elektrownianą mocą. Jak wspomniałam wcześniej - uliczki świeciły pustkami nie licząc mnie i i kilku kotów, które leniwie przemierzały przez lśniący od mżawki chodnik.
Tegoż samego dnia, nieco później (około 6.30) jadąc samochodem przez powoli budzącą się do życia wieś, z zaskoczeniem zauważyłam, iż żadna z latarni nie świeci. Młodzież szkolna podążała na autobus/pociąg w półmroku. Była praktycznie niezauważalna, nie licząc kilku elementów odblaskowych na torbach, ale tu nie chodzi o to czy ja ich widziałam lub czy inni kierowcy ich zauważą.
Podążam do tego, iż nad ranem, kiedy światło z przydrożnych latarni jest najbardziej potrzebne, zarówno dla bezpieczeństwa na drodze jak i dla lepszej orientacji w terenie (rok temu jako pieszy przemierzałam odcinek od domu do autobusu w okresie listopad - luty w półmroku i wcale nie było łatwo), latarnie są wyłączane. Natomiast w tzw. "martwym" okresie czyli między 1.00 a 3.30 nad ranem, latarnie świecą. Pojawia się pytanie "po co?" i przede wszystkim "dla kogo?".
Czy na prawdę tak ciężko zostawić jeszcze tą godzinę czy chociażby pół godziny oświetlone drogi, żeby młodzi ludzie (i nie tylko!) mogli spokojnie, bezpiecznie dotrzeć do szkoły? Widocznie, w mniemaniu kogoś "na górze" - tak!
Także podziwiajmy pięknie oświetlone drogi nocą (polecam - spacer był na prawdę odprężający), a nad ranem zaopatrzmy się w mocne latarki albo dobrego GPSa.
Pozdrowienia dla wszystkich wędrujących po omacku :)

środa, 14 października 2009

To już było...

Chciałyśmy pokazać jakie działania podejmowane są w naszej szkole przez niezwykle aktywnych ludzi, którzy nieraz zarażają nas swoim entuzjazmem. Nie mówię tu o żadnych kółkach zainteresowań, chociaż mamy na prawdę duży wybór zaczynając od przedmiotowych poprzez artystyczne kończąc na turystycznym i filmowym.
Chodziło nam bardziej o takie akcje jak prawybory, krwiodawstwo, czy nawet wyjazd na mecz siatkówki do Spodka. Wszystko organizowane przez ludzi, którzy chcą nam pokazać, że można coś zmienić. Zaczniemy od "pokrewnej" akcji...


Mowa oczywiście o prawyborach do Europarlamentu - przeprowadzonej przez CEO, w której miałyśmy okazję wziąć udział. Frekwencja była niesamowicie wysoka - coś koło 90% z czego jesteśmy dumni.
Naszym opiekunem był, wspierający nasz również w tym projekcie, pan profesor Piotr Sidor :)
Za co jesteśmy mu niezmiernie wdzięczne i mamy nadzieję, że nie zawiedziemy jego zaufania i tym razem.
Należałoby też wspomnieć o "kampanii" przedwyborczej. Plakaty, ankiety, filmik - nic dodać nic ująć - jak prawdziwa kampania, tylko na mniejszą skalę. Cóż więcej można napisać...

Pozostaje mi życzyć miłego oglądania (najlepiej z przymrużeniem oka i dużą dozą wyrozumiałości):


poniedziałek, 12 października 2009

Obama --> Nobel --> pokój?

Pozwolę sobie i ja krótko skomentować zaistniałą sytuację, jaką jest wręczenie pokojowej nagrody Nobla Barackowi Obamie.

Jak w tytule: Czy nie dziwi was kolejność rzeczy, jaką jest pojawienie się Obamy, następnie wręczenie mu Pokojowego Nobla, a na szarym końcu sedno sprawy: POKÓJ?
Otóż ostatnie dni pokazały nam, że taka kolej rzeczy jest jak najbardziej poprawna.

Szczerze powiedziawszy, nie wiem za co Obama dostał tę nagrodę, ba, nie byle jaką. Niczym specjalnym nie zasłużył się w dziedzinie pokoju. Wojna w Iraku się nie skończyła, a z resztą nie tylko ona. Istnieje wiele niezażegnanych konfliktów. Można by wyliczać bez końca.

Kiedy przytoczymy kilka losowo wybranych osób, które wcześniej dostały nagrodę, jak np.: Wałęsa, Matka Teresa i wiele innych, to bez problemu każdy z nas potrafi wyliczyć choć jedną zasługę tychże osób, choć jeden powód, dla którego otrzymali ową nagrodę. Zestawmy zatem te w/w dwie osoby z Obamą, a niemalże natychmiast uświadomimy sobie 'pomyłkę', jaką jest obdarowanie Obamy Pokojową Nagrodą Nobla.

Już nie wspomnę jak to bardzo długo Obama jest prezydentem - niemal z szybkością światła uporał się z całym złem, zażegnał konflikty, zaprowadził pokój...
Według mnie jest i było kilka osób na tym świecie, które zasługują na tę nagrodę, ale jej nie otrzymały.

Być może Barack Obama kiedyś dokona wielkich czynów, jest jeszcze młody, pełen sił, pomysłów i energii, ale to może kiedyś, ale nagrodę dostał JUŻ.
Nobla nie dostaje się przed dokonaniem wielkich czynów, a po. Tutaj ta kolejność została zachwiana.

W każdym bądź razie, o ile dotąd nagroda ta znaczyła dla mnie bardzo wiele, od teraz nie znaczy już dla mnie chyba prawie nic.

Nobel "na zachętę"

Przepraszam, ale nie umiałam się powstrzymać.
Polityka jak wiadomo jest kością niezgody - każdy widzi świat po swojemu, każdy dąży do celu swoją własną drogą i każdy ma jakieś ideały. Niestety najczęściej to w polityce ludzie starają się narzucić "swoją drogę" innym. Dlaczego o tym piszę? No cóż, ostatnie wieści ze świata równoległego do świata polityki, ale również związanego z nim od wieków, ze świata nauki i postępu, zaczęły dochodzić dziwne głosy. NOBEL DLA OBAMY!
Czym jest nagroda Nobla? Jak dla mnie prestiżową nagrodą, z której można być na prawdę dumnym, uznaniem ze strony ludzkości za poświęcenie swojego życia raz obranemu celowi, za MIŁOŚĆ do nauki i pokoju.
Więc pytam za co dostał ją Obama? Człowiek który nie zdążył nic zrobić, ponieważ stoi dopiero na początku swojej kariery?! Odpowiedź brzmi "za rozmowy z Iranem i Koreą".
Chrzanić taką odpowiedź! Jego rozmowy do niczego nie doprowadziły. Serbowie też rozmawiali z Austro-Węgrami przed wybuchem wojny. Początek rozmowy to nie sukces. Zwłaszcza, że przeciw stoją inne czyny. Popatrzmy na wydatki USA:
Pokojowe rządy pana prezydenta zwiększyły wydatki na armię, uwierzcie, że o znaczną kwotę. Jak zwykle naukę "olano". W sumie kto ma wojsko ma władzę, a USA nie jest w stanie się pogodzić, że ich potęga gaśnie a powoli nastaje era komunistycznych Chin. Nie oszukujmy się. jesteśmy od chińczyków zależni. Kto nie zna "made in China"?
Wracając do tematu, bo trochę mnie poniosło, inne głosy przeciw Obamie - no choćby spotkanie z Dalajlamą, groźba Iranowi, niezdecydowanie co do tarczy antyrakietowej, WOJSKA W IRAKU. Mało? Możliwe, ale też mało żeby mu ją przyznać. jak dla mnie za wcześnie przynajmniej o te 2-3 lata. później? Czemu nie, jeśli udowodni, że zasłużył.
W sumie Kwaśniewski też rozmawiał np. z Rosją. Jak dobrze było :) Kaczyński ostatnio z Tuskiem rozmawia - jak dla mnie oboje nadają sie na pokojową nagrodę, przemogli sie chłopaki. Sean Connery ratował świat (co z tego że w filmie :)) a nic nie dostał. W sumie najbardziej na nią zasługuję ja ze względu na 2 lata pokojowych rozmów z osobą, której "wiedza" jest tak niesamowicie wielka, że nikt nie może się z nią równać. Nawet ktoś kto dobrze zna się na rzeczy od urodzenia (niestety nie mogę powiedzieć o co chodzi - Hamulec czuwa) Chociaż od niedawna darzę sympatią tą osobę.
Nobel należy mi się również za to, iż dzisiaj w przychodni na urazówce, ze stoickim spokojem wysłuchałam jak lekarz ortopeda chamsko odnosi się do pacjentów.
-"Czy mogłabym dostać ksero historii choroby do ubezpieczenia?"
-"Se możesz chcieć"
(...)
-"Lekarz, który mnie przyjął na pogotowiu powiedział, że po 2 tygodniach nie powinno boleć a boli"
-"Jak chciałaś nie być na lekcjach to trudno. Nie moja wina. Trzeba było myśleć o maturze skoro masz te 18lat. Odpowiedzialność. Możesz się pomodlić to może wrócisz do sprawności" (co ma piernik do... bolącej nogi)

I wytłumacz takiemu, że... W sumie szkoda słów i wychodząc bez możliwości dostania ksera historii choroby słyszy się chamskie "NASTĘPNY", tak jakby siedział w tej pracy za karę, bo rodzice mu kazali. Kompletnie nie przystosowany do dzisiejszego świata, z komunistyczną mentalnością i bez zegarka (spóźnił się tradycyjnie całą godzinę)

Wracając do Obamy - zniszczyli mi wizję nieskorumpowanej, sprawiedliwej nagrody. Jedenej, która prezentowała sobą jakieś wartości.

wtorek, 6 października 2009

Pierwsze kroki

Witamy naszego Mentora i całą grupę Perseusz!
Oto nasz pierwszy krok na drodze do aktywizacji młodych. Właśnie rozpoczęłyśmy kurs na lidera organizowany przez CEO :)
Póki co jesteśmy pełne entuzjazmu. Zobaczymy jak będzie rozwijać się nasz zapał wraz z czasem poświęconym na ten kurs.
Liczymy na waszą cierpliwość i wyrozumiałość. Mamy nadzieję, że uaktywnicie się wraz z nami. Pozdrowienia dla wszystkich, którzy chcą coś zmienić. :)