wtorek, 17 listopada 2009

Eliksir życia

Zbliżała się 11.00. Przeszła przez wielkie drewniane drzwi pokazując dowód osobisty "białemu strażnikowi" pilnującemu pomieszczenia, do którego chciała się dostać. W drżących rękach niepewnie ściskała wypełnioną przez siebie ankietę. Była niesamowicie podekscytowana. Pomieszczenie było duże i jasne. Poczuła na twarzy przyjemny podmuch chłodu - okna były pootwierane. Stanęła na końcu kolejki. Byli tam sami młodzi ludzie, uśmiechnięci i żywo dyskutujący na różne tematy. Poczuła się pewniej. Kolejka posuwała się szybko, ale równie szybko na jej końcu pojawiali się inni młodzi ludzie. Wreszcie przyszedł jej czas.
Sympatycznie wyglądająca kobieta wzięła z jej drżących rąk wymiętą ankietę. Zapytała dziewczynę o kilka rzeczy, wstukała coś do swojego komputera i odesłała dalej, w kierunku drugiego końca olbrzymiej sali. Kilka pytań, małe ukłucie, ważenie, sprawdzanie ciśnienia - dostała woreczek i małą probówkę. Z pewną obawą poszła w stronę ustawionych w rzędzie leżanek. Zawahała się i właśnie w tym momencie usłyszała za sobą znajomy głos.
- Nie bój się. Jak chcesz pójdę z tobą. - powiedział swoim melodyjnym głosem M
- Nie boję się. - odparła speszona.
- Chwila zawahania? - zapytał z niedowierzeniem.
- Czekałam na ciebie - ucięła krótko.
- No to chodźmy. - powiedział z nutką ironii.
- Zabrzmiało jak wyzwanie. - rzuciła do niego podając woreczek kolejnej "białej damie".
- Po prostu wyglądasz jakbyś się panicznie bała.
- Pozory mylą. Poza tym, od kiedy ty taki spostrzegawczy? - usadowiła się wygodnie na jednej z leżanek. Po chwili poczuła ukłucie na prawym przedramieniu. Ściskając małą czerwoną piłeczkę zobaczyła jak ciemno rubinowa stróżka krwi zaczyna napełniać woreczek. Ułożyła się wygodnie. Czuła się zaskakująco dobrze. Na jej twarzy pojawił się blady uśmiech.
Teraz mogła rozejrzeć się po sali spokojnie. Kolejka ludzi do "rejestracji" wciąż nie malała. Na fotelach zmieniali się ludzie, a kobiety w białych kitlach uwijały się jak w mrowisku. Obok niej siedział M ściskając w ręce taką samą piłeczkę. Wyglądał jakby nie zauważał tego całego zamieszania wokół.
- To zawsze tak wygląda - powiedział zauważywszy jej zainteresowanie. - A tam na materacach leżą ci, którzy poczuli się słabo.
- I co z nimi? - zapytała spoglądając w kierunku papierowo bladych ludzi.
- Nic, tak jak my dostaną coś słodkiego do picia - żeby podnieść poziom cukru. Zbada ich lekarz i pójdą do domu.
Po paru minutach było po wszystkim. Usiadła razem z innymi popijając gorącą kawę z cukrem. Czuła, że spełniła swego rodzaju obowiązek. Wiedziała, że pomoże komuś w potrzebie. Oddała krew - eliksir życia.

W naszej szkole organizowana jest akcja krwiodawstwa. Cztery razy w roku szkolnym uczniowie mają szansę oddać krew. Lekarz wraz z pielęgniarkami przyjeżdżają ze stacji krwiodawstwa z Raciborza, przywożąc cały potrzebny sprzęt. Dyrekcja udostępnia im aulę szkolną oraz świetlicę, gdzie rozłożone zostają leżanki, stoły ze sprzętem, zrobiony zostaje "kącik" dla omdlałych i dla tych co oddali krew. Po oddaniu krwi można wypić kawę, herbatę albo zimny słodki napój (poprawiający poziom cukru we krwi i tym samym samopoczucie) oraz zjeść słodką bułkę.
Odpowiedzialna za organizację w szkole jest prof. Danuta Jarosz, która wraz ze szkolną higienistką pilnują bezpieczeństwa i czuwają nad sprawnością całej akcji.
Oddać krew jest łatwo. Najpierw wypełniamy formularz informacyjny odnośnie stanu naszego zdrowia. Później oddajemy ją wraz z okazaniem dowodu osobistego, potwierdzającego, że mamy ukończone 18lat. Następnie zostajemy przebadani - sprawdzone zostaje ciśnienie, nasza waga (osoby poniżej 50kg nie mogą oddać krwi), pobrana zostaje próbka krwi do badań, lekarz jeszcze raz przeprowadza wywiad odnośnie naszego stanu zdrowia.

Później każdy dostaje "swój" woreczek i na leżankę, gdzie zajmą się nami bardzo sympatyczne panie pilnujące, żeby nam się nie zrobiło słabo.Po skończeniu oddawania krwi, siadamy przy kawie. Odpoczywamy, nabieramy sił i do domu - oddawanie krwi zwalnia nas z zajęć lekcyjnych (bądź pracy).
W tym roku po raz pierwszy mogłam wziąć udział w tym przedsięwzięciu. Na prawdę wiele młodych ludzi z naszej szkoły można spotkać w ten dzień na auli. Z mojej klasy prawie połowa osób zgłosiła się na HK. Właśnie dzisiaj odebrałam książeczkę honorowego dawcy, a już za miesiąc znowu pójdę na aulę szkolną oddać krew. (Musiałam się pochwalić, że byłam :))



Wszystkich gorąco zachęcam do wzięcia udziału w takiej akcji, w miarę możliwości oczywiście. Nigdy nie wiadomo kiedy i nam przyda się czyjaś krew.

3 komentarze:

  1. "Eliksir życia" - bardzo ładnie powiedziane;) Ważny temat i naprawdę warty poruszenia. Fantastyczny pomysł z taką akcją w szkole. Na co dzień pewnie ludzie by się nie wybrali, a tak myślę, że od razu skutek większy.
    Przyznam ze wstydem, że jeszcze nie miałam okazji oddać krwi... Miałam zamiar już ileś razy, ale za każdym razem wypadało "coś". Ale bardzo chcę się w końcu zebrać znowu i pójść - bo krew to wielki dar życia, który możemy dać innym ludziom, a który tak niewiele kosztuje nas samych... I przyznam, że Twój tekst, jeszcze tak napisany, dał mi dodatkowego kopa, żeby w końcu to zrobić;) No i gratuluję Tobie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawi mnie, kto napisał opowiadanie? Świetnie się czyta ;D, a akcja sama w sobie pożyteczna i przyjemna (nie jesteś na lekcji, a oddajesz krew dla potrzebujących; dla niektóry)

    OdpowiedzUsuń
  3. No no, talenty literackie się tutaj ujawniają, prosimy o więcej (krwi)!

    OdpowiedzUsuń