Często jest tak, że kiedy wpadnie komuś do głowy doby pomysł satysfakcjonujący większość ludzi, jak na przykład budowa hali widowiskowo-sportowej, pojawiają się liczne problemy. Jednym z takich dylematów może być miejsce owej budowy. Dokonać wyboru nie jest łatwo, lecz lider poradzi sobie niemal z każdym kłopotem.
Poniżej mniej epiczna, jednak nie mniej interesująca, rozmowa z Czesławem Burkiem, wójtem gminy Lubomia, który przyczynił się do budowy hali widowiskowo-sportowych w Syryni i w Lubomi (2007-2008):
1. Jakie były ciekawe aspekty tego projektu?
W zaledwie 3 lata udało się gminie Lubomia, która liczy nieco ponad 8 tysięcy mieszkańców, wybudować dwa kompleksy oświatowo-sportowe, w skład których wchodzą dwie hale widowiskowo-sportowe z siłowniami, widowniami i zapleczem socjalnym. Pierwotnie myślałem o jednym takim obiekcie, lecz każda z dwóch największych wsi: Syrynia i Lubomia, chciały mieć swoją halę. Dyskusje i kłótnie trwały dwa lata o to, gdzie ma powstać ten kompleks. Po przemyśleniu sprawy, mając świadomość, że jedna hala spowoduje konflikt gminy, zaproponowałem radnym budowę dwóch kompleksów, po jednym w każdej wsi. Takie rozwiązanie gwarantowało szeroki udział dzieci i młodzieży w uprawianiu sportu.
W obiektach odbywa się wiele zawodów nie tylko krajowych, ale także międzynarodowych, np. Międzynarodowe Mistrzostwa Rugby dla osób niepełnosprawnych poruszających się na wózkach.
Ostatnio, jeden z trenerów reprezentacji Chin, przez tydzień ćwiczył dzieci i młodzież w Wushu.
2. Czy napotkał pan jakieś problemy? Jakiego typu?
Problemy, które nieoczekiwanie spotkały mnie na początku budowy tych kompleksów sportowych, to protest ekologów oraz okolicznych mieszkańców, gdyż z powodu realizacji tych inwestycji konieczne było wycięcie kilkunastu drzew oraz wyłączenie z ruchu 150 metrów drogi, co wydłużało mieszkańcom powrót samochodem do domu. Problemem były również potężne środki finansowe, jakie były konieczne, aby te obiekty wybudować - ok.12 mln złotych.
3. Jak sobie pan z nimi radził?
Protesty mieszkańców i ekologów udało się uspokoić, gdyż dokonaliśmy nasadzeń kilkudziesięciu drzew i krzewów, zaś zamiast drogi wybudowaliśmy piękny, oświetlony chodnik. Jeśli chodzi o środki finansowe , to część (ok 4,5 mln) udało się pozyskać od Samorządu Województwa Śląskiego oraz z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach, pozostałe środki udało się wygospodarować z budżetu gminy oraz kredytu. Trzeba było przez te trzy lata "zacisnąć pasa" i zrezygnować z innych ważnych inwestycji, na co wszyscy radni jednogłośnie wyrazili zgodę.
Jak widzimy na powyższym przykładzie – nie ma rzeczy niemożliwych. Panu Burkowi udało się pokonać liczne przeszkody, które stanęły na drodze do realizacji projektu budowy hali widowiskowo-sportowych. Zatem nie bójmy się i my urzeczywistnić naszych wizji! (Oby tylko nie były szalone w tym złym znaczeniu ;P).

Przyznam, że jestem pod wieeelkim wrażeniem. Wytrwałości, konsekwencji w dążeniu do celu, umiejętności godzenia różnych interesów ze strony p. Burka. Jest kłótnia, gdzie ma być hala - tpo zbudujemy dwie. Jest inny problem - to go rozwiążemy. Bo nie ma tak żeby się nie dało;) No a efekty - mówią same za siebie:) Zazdroszczę mieszkańcom gminy takiego włodarza:) Oj, bardzo zazdroszczę:D
OdpowiedzUsuń