Parę dni temu, cierpiąc na bezsenność z powodu zbyt dużej ilości kawy oraz napojów wyskokowych w organizmie, co niestety było spowodowane potrzebą tzw. "zakucia" kilku bezsensownych, sztywnych formułek; oczywiście robiąc wszystko żeby nie siąść do książek, postanowiłam wybrać się na wieczorny tudzież późnonocny spacer.
Idąc przez opustoszałe uliczki oświetlane mglistym światłem z przydrożnych latarni, zauważyłam pewną dziwną prawidłowość w działaniu tychże współczesnych świetlików. Nazwałam to "paradoksem latarnianym".
O co chodzi? Postaram się NAŚWIETLIĆ sprawę jak najjaśniej.
Ów późnonocny spacer odbywał się po północy. Wszystkie przydrożne latarnie świeciły z całą swoją elektrownianą mocą. Jak wspomniałam wcześniej - uliczki świeciły pustkami nie licząc mnie i i kilku kotów, które leniwie przemierzały przez lśniący od mżawki chodnik.
Tegoż samego dnia, nieco później (około 6.30) jadąc samochodem przez powoli budzącą się do życia wieś, z zaskoczeniem zauważyłam, iż żadna z latarni nie świeci. Młodzież szkolna podążała na autobus/pociąg w półmroku. Była praktycznie niezauważalna, nie licząc kilku elementów odblaskowych na torbach, ale tu nie chodzi o to czy ja ich widziałam lub czy inni kierowcy ich zauważą.
Podążam do tego, iż nad ranem, kiedy światło z przydrożnych latarni jest najbardziej potrzebne, zarówno dla bezpieczeństwa na drodze jak i dla lepszej orientacji w terenie (rok temu jako pieszy przemierzałam odcinek od domu do autobusu w okresie listopad - luty w półmroku i wcale nie było łatwo), latarnie są wyłączane. Natomiast w tzw. "martwym" okresie czyli między 1.00 a 3.30 nad ranem, latarnie świecą. Pojawia się pytanie "po co?" i przede wszystkim "dla kogo?".
Czy na prawdę tak ciężko zostawić jeszcze tą godzinę czy chociażby pół godziny oświetlone drogi, żeby młodzi ludzie (i nie tylko!) mogli spokojnie, bezpiecznie dotrzeć do szkoły? Widocznie, w mniemaniu kogoś "na górze" - tak!
Także podziwiajmy pięknie oświetlone drogi nocą (polecam - spacer był na prawdę odprężający), a nad ranem zaopatrzmy się w mocne latarki albo dobrego GPSa.
Pozdrowienia dla wszystkich wędrujących po omacku :)
Moduł VII – zadanie 3
-
Dnia 7.04.2010 udaliśmy się do jednego z przypuszczalnych sojuszników do
Sklepu Piekarniczo – Cukierniczego Pokutyński . Od samego początku
właściciel skle...
16 lat temu

Trafne spostrzeżenia, ale tak spacerować o północy? Mi by się nie chciało
OdpowiedzUsuńSkąd ja to znam;) Też mieszkam na wsi pod miastem, i u nas też latarnie to jest szczyt paradoksu;) Np. na ruchliwych ulicach nie ma ich wcale, a na polnych są i świecą;) Cóż...
OdpowiedzUsuńAle jak już kawa wywołuje bezsenność, to coś tu jest nie tak:P Rozumiem że klasa maturalna i te sprawy, ale nie przesadzajmy;) Ja zresztą w ogóle kawy nie lubię i nie piję, za to ustaliłam, że bardzo fajnie i pobudzająco potrafi działać... jogurt truskawkowy:D Testowane wielokrotnie w czasie sesji;)
Bardzo trafne spostrzeżenie - i ujęte w żywej, publicystycznej formie, widać żyłkę dziennikarską :) Rozumiem, że to w ramach refleksji o rzeczach, które warto zmienić. Ale jeszce czekamy na jakies fotki
OdpowiedzUsuń